RSS

Drugiej takiej okazji nie będzie!

28 Maj

Dotacje z Unii Europejskiej stały się łakomym kąskiem dla wszystkich podmiotów w Polsce. Praktycznie w każdym Programie Operacyjnym przyznanie dofinansowania zależy od oceny tak zwanego wniosku aplikacyjnego. Do niedawna królowała opinia, iż wypełnianie tych wniosków to swoista czarna magia, którą opanować mogą jedynie nieliczni. Tak też zapewne było, bowiem idei i zasad przydzielania unijnej pomocy często nie potrafili w sposób składny i przejrzysty przekazać nawet rozdzielający środki.

Jednak jak to zwykle bywa, skoro pojawiło się zapotrzebowanie na wiedzę i kwalifikacje w tym zakresie, pojawiło się też wiele szkoleń czy studiów podyplomowych.

Absolwenci takich szkoleń czy studiów, zdobywają pierwsze szlify w walce o unijne dotacje pisząc coraz to więcej projektów. Niektóre firmy, urzędy i instytucje powołały nawet wyspecjalizowane komórki do tych celów. Projekty piszą strażacy i lekarze, nauczyciele i policjanci, napisaniem własnego wniosku chwalą się dentyści, prezesi firm, nauczyciele w szkołach jazdy i psycholodzy w jednostkach penitencjarnych. Choć z mojej strony wolałbym, aby strażacy gasili pożary, a policjanci łapali złodziei, to jednak pisanie przez nich projektów ma swoje dobre strony. Powstaje wiele aplikacji, łatwo więc wybrać te najlepsze, własny pracownik piszący projekt, niejako przy okazji to oszczędność wobec haraczu jaki należy zapłacić firmie consultingowej. Czy jednak na pewno?

Wiele samorządów, uczelni wyższych czy firm zorganizowało swoje własne komórki odpowiedzialne za pozyskiwanie środków. Kto zrobił to na początku polskiej przygody ze środkami pomocowymi prawdopodobnie dysponuje teraz zespołem specjalistów sprawnie sięgających po dotacje. Niektórzy natomiast dopiero teraz wpadli na pomysł kreowania zespołów pozyskujących dotacje. Inni sięgają po specjalistów z rynku kierując się zasadą im taniej tym lepiej.

Szanowni Państwo, czas na eksperymenty, jeśli nawet już się nie skończył, to właśnie się kończy. Powierzając zadanie stworzenia aplikacji o dotację amatorom otrzymujemy amatorskie wnioski. Dziś w ogromnym ścisku, jaki tworzy się przy każdym konkursie o przyznaniu dofinansowania, decydują niuanse, których nie sposób nauczyć się na studiach podyplomowych. O ile do tej pory zawsze można było powiedzieć, jak nie w tym konkursie, to w następnym, tak teraz ta życiowa maksyma traci rację bytu. Pieniądze na niektóre działania już się wyczerpały, na inne kończą się w zastraszającym tempie. W takiej sytuacji napisanie projektu przez specjalistę znacznie podnosi szansę na uzyskanie dofinansowania. Mowa tu o wielkich pieniądzach. Perspektywa finansowa 2007-2013 nazywana była niekiedy II Planem Marshala, przez wzgląd na ilość środków finansowych, jakie trafiły do Polski – ponad 67 miliardów euro. Należy się więc zastanawiać czy warto oszczędzać na jakości wykonawcy wniosku aplikacyjnego, bo drugiej takiej okazji, nie będzie.

autor: Michał Organiściak

 

Tagi: , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: